Orichalcum rozpoczęło się punktualnie o 18:00 prelekcją wprowadzającą do systemu, którą prowadził Sebastian ‘Basti’ Wawrzyńczyk, i która zgromadziła ponad 20 osób.

Nieco po godzinie 20-tej rozpoczęliśmy Multisesję, miniLARPEM, w którym poselstwa z Iopos, Throalu, Travaru i połączonych Domów V’strimon i Syrtis stanęły przed Królową Alachią.

Sprawa była poważna. Poziom magii gwałtownie wzrastał i elfy postanowiły zareagować. Magowie Puszczy stworzyli formułę rytuału, który miał wzmocnić wzorzec Barsawii, ale żeby go odprawić potrzebowali silnych, związanych z wzorcem, osobowości – Garthlika Jednookiego i jego Pierścienia Tęsknoty, Shivalahali Domu T’kambras, Omasu wraz z fragmentem jego Żywogłazu oraz Merroxa z jego niesamowitą wiedzą. W rękach śmiałków spoczął los Barsawii. Podjęli się dotarcia do owych Dawców Imion i pozyskania ich dla lepszej sprawy. Około godziny 21-szej cały teren konwentu zamarł. W rozstawionych namiotach zaszyły się drużyny graczy, rozpoczynając nocne sesje.

Sobota przyniosła nam kilka fantastycznych konkursów, w tym, po raz pierwszy na Orichalcum, Rasy Barsawii, które wygrała drużyna Obsydian, w składzie Małgorzata Biniecka i Grzegorz Dziembowski oraz kalambury, w których zwyciężyła drużyna Toporów, w składzie Renata ‘Etopka’ Goździk, Dawid Kazimierczak oraz Kamil ‘Obi’ Michalski. Zaś na prelekcji uczestnicy poznali historię Krwawej Puszczy, która miała im przybliżyć miejsce i klimat finału Multisesji.

Po wspólnym obiedzie poselstwa znów stanęły przed Królową elfów, wraz ze swoimi celami. I choć dwa z nich były nieprzytomne i nieświadome swojego położenia (Garthlik i Omasu), przed Puszczą szalał pożar a nad nią krążył potężny Duch Żywiołu Powietrza to jednak misję można było uznać za udaną.

Królowa wyznaczyła sześciu śmiałków, którzy udali się na sesję finałową, poprowadziło ją dwóch Mistrzów Gry – Monika ‘Auraya’ Czyżowicz oraz Hubert ‘Jankoś’ Jankowski.

Adepci przygotowali obronę Cytadeli Magii oraz Dawców Imion, którzy zostali związani rytuałem. Niestety wzrost magii sprawił, że Puszcza zaczęła się niepokoić a w końcu także atakować Cytadelę. Dwóch Mistrzów Żywiołów przywołało potężnego Ducha Powietrza, który miał im w tym pomóc, ale w wirze, który towarzyszył jego pojawieniu się, zamiast Ducha ukazała im się sama Alachia, która zażądała zatrzymania rytuału. Strażnik Krwi Takaris, do tej pory wspierający graczy, nie wytrzymał pojawienia się Królowej i przyjął swoje prawdziwe oblicze, na oczach Bohaterów zmieniając się w Wielkiego Smoka, czerwono-złotego Alamaisea. Bohaterowie nie zastanawiali się długo. Gdy Smok starł się z Królową, zalewając ją smoczym ogniem, z którego wyszła naga i bez kolców gracze postanowili przerwać rytuał, bojąc się, że zrobi on krzywdę Dawcom Imion, których przyprowadzili. Epicką walkę zakończył samobójczy atak Alamaisea na Cytadelę, samym jego, ogromnym, cielskiem. Bohaterom nie dane było zobaczyć, czy Smok faktycznie zginął, gdyż po tym, jak poczuli wstrząs ich świadomość zgasła i obudzili się w pałacu elfów.

Gracze oraz Mistrzowie finału zgodnie uznali, że w tym roku tytuł najlepszego gracza multisesji trafia do Jacka ‘Areza’ Połosaka, któremu serdecznie gratulujemy!

Po finale przyszedł czas na obiecaną NIESPODZIANKĘ 😀 Gdy już wszyscy zebrali się w altanie połączyliśmy się głosowo z przedstawicielami FASA. Naszymi gośćmi byli Andi Watson oraz Josh Harrison, którzy zdradzili nam nieco sekretów wydawniczych 😉 Uczestnicy konwentu zgodnie stwierdzili, że niespodzianka była niezwykle trafiona i jeszcze długo po konferencji dyskutowali na temat owej rozmowy.

Sobotę zakończyliśmy ogniskiem integracyjnym, przy których rozlegały się dźwięki gitar i śpiew konwentowiczów. Dopiero późno w nocy nad leśniczówką zapanowała cisza.

Mimo długiej i męczącej 😉 nocy, w niedzielę wciąż mieliśmy siłę na korzystanie z uroków konwentu. Rozpoczęliśmy dzień konkursem narracyjnym, który wygrał Michał ‘Kosmit’ Kosmala, nasz najmłodszy, 9-cio letni, Mistrz Gry poprowadził dla chętnych sesję ED zaś na koniec trzy drużyny zmierzyły się w konkursie Whose line is it anyway?, który wygrała drużyna MuFASA, w składzie Alicja ‘Alutek’ Kowalska, Jan ‘Dżuls’ Walendzik oraz Łukasz ‘Kropek’ Rogalski.

Po godzinie 16:00 teren konwentu opustoszał. Zniknęły namioty, wyjechali uczestnicy. Z pewną dozą smutku patrzyliśmy na pustą leśniczówkę. Pociesza nas tylko to, że jeszcze 365 dni i znów się spotkamy 😀

Jeszcze raz gratulujemy wygranym i dziękujemy uczestnikom. Jesteście przefantastyczni!

Do zobaczenia za rok 😀